Strona główna
Rower
Ryszard Szurkowski – biografia, osiągnięcia, życie prywatne

Ryszard Szurkowski – biografia, osiągnięcia, życie prywatne

Ryszard Szurkowski jadący na rowerze szosowym przez malowniczy, słoneczny krajobraz w stylu retro.

Ryszard Szurkowski to dla wielu osób w Polsce po prostu najlepszy kolarz w historii, a przy tym człowiek, którego życie daleko wykraczało poza sport. Jego biografia łączy spektakularne zwycięstwa na szosie, trudną karierę w realiach PRL i bolesne doświadczenia rodzinne. Jeśli chcesz poznać jego osiągnięcia, drogę na szczyt i mniej znane fakty z życia prywatnego, przeczytaj tę opowieść o człowieku, który przez lata „jednoczył całą Polskę” na trasach wyścigów.

Skąd był i jak zaczęło się życie Ryszarda Szurkowskiego?

12 stycznia 1946 roku w Świebodowie na Dolnym Śląsku urodził się chłopak, który zmienił historię polskiego kolarstwa. Pochodził z wielodzietnej rodziny Mariana i Marii z domu Dinwebel, w której rower początkowo był bardziej środkiem transportu niż początkiem wielkiej kariery. Dorastał w powojennej rzeczywistości wsi, gdzie sport wyrastał z codziennej pracy, a nie z profesjonalnych akademii. Z czasem to właśnie ciekawość świata i chęć wyrwania się poza granice rodzinnej miejscowości stały się dla niego pierwszym paliwem treningowym.

Jako nastolatek trafił do Wrocławia, gdzie ukończył liceum ogólnokształcące, a później Akademię Wychowania Fizycznego, zdobywając tytuł magistra wychowania fizycznego i specjalizację trenerską w kolarstwie. Droga do dyplomu była rozciągnięta w czasie, bo naukę godził z intensywną karierą sportową. Już wtedy był nie tylko ambitnym studentem, lecz przede wszystkim zawodnikiem, który dzień po dniu budował formę, nie wiedząc jeszcze, że za kilka lat nazwą go „najwybitniejszym polskim kolarzem XX wieku”.

Do kolarstwa pchnęły go radiowe relacje z Wyścigu Pokoju i sukcesy Stanisława Królaka. Młody Szurkowski słuchał sprawozdań Polskiego Radia z zapartym tchem i – jak sam wspominał – marzył po prostu o tym, żeby mieć rower i ścigać się, a nie od razu o igrzyskach czy mistrzostwach świata. Na początku jeździł jako samouk, bez zaplecza sprzętowego, bazując na instynkcie i pracowitości. Ten „genialny samouk” wkrótce miał zadziwić lekarzy reprezentacji swoją wydolnością, a kibiców – wolą walki.

Jak przebiegała kariera sportowa Ryszarda Szurkowskiego?

Na serio zaczął się ścigać w latach 60., już po odbyciu zasadniczej służby wojskowej w okolicach Garbatki-Letniska i Radomia. Wtedy trafił pod skrzydła trenera Ryszarda Swata w klubie Radomiak Radom, a regularne treningi szybko przełożyły się na wyniki. W 1966 roku reprezentował LZS Milicz, później Dolmel Wrocław, a w końcówce kariery FSO Warszawa i stołecznego Poloneza. Miał 173 cm wzrostu i ważył około 75 kg – parametry idealne dla „silnego klasykowca”, który potrafi wygrywać zarówno w górach, jak i na długich, płaskich etapach.

Przełom nastąpił w 1968 roku w Prudniku, gdy jako praktycznie anonimowy zawodnik wygrał mistrzostwa Polski w kolarstwie przełajowym. W tym samym sezonie był wicemistrzem kraju w wyścigu górskim oraz czwarty w szosowym starcie wspólnym. Ten pakiet wyników sprawił, że zwrócili na niego uwagę selekcjoner kadry Henryk Łasak i lekarz reprezentacji Zbigniew Rusin. Badania wydolności wyszły tak dobrze, że sztab uznał, iż trafił im się zawodnik o ponadprzeciętnej wytrzymałości – ktoś, kogo organizm znosi bardzo duże obciążenia bez załamania.

W 1969 roku debiutował w Wyścigu Pokoju, największej imprezie kolarskiej bloku socjalistycznego, i od razu zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Przegrał jedynie z bardziej doświadczonym Francuzem Jeanem-Pierre’em Danguillaume’em, ale jego ofensywny styl jazdy i zwycięstwo etapowe w Łodzi sprawiły, że nazwisko „Szurkowski” – początkowo często przekręcane w gazetach – zaczęło trafiać na pierwsze strony. Kilka lat później, na początku lat 70., to właśnie on miał stać się symbolem awansu polskiego kolarstwa do światowej czołówki.

Na igrzyskach olimpijskich w Monachium 1972 i Montrealu 1976 zdobył dwa srebrne medale w drużynowej jeździe na czas. W obu przypadkach polska czwórka przegrywała złoto z reprezentacją ZSRR, ale w kraju te występy przyjmowano jak triumf. Na szosie indywidualnie też wypadał bardzo mocno – w Monachium ukończył wyścig na dystansie 182,4 km na 31. miejscu, w Montrealu na 180 km był dwunasty, ścigając się ramię w ramię z najlepszymi amatorami świata. Statystyki nie oddają jednak emocji, jakie wywoływał – kiedy jechał, ulice pustoszały, a ludzie tłoczyli się przy odbiornikach radiowych i telewizorach.

Rok 1973 stał się momentem szczytowym jego kariery. W Barcelonie zdobył tytuł indywidualnego mistrza świata amatorów – pierwszego w historii polskiego kolarstwa – zwyciężając w wyścigu ze startu wspólnego po perfekcyjnie rozegranym ataku na około 1300 metrów przed metą. Tego samego sezonu, w Granollers, razem z Lucjanem Lisem, Tadeuszem Mytnikiem i Stanisławem Szozdą wywalczył też złoto w drużynowej jeździe na czas. Dwa lata później w Mettet ponownie stanął na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata w tej konkurencji, jadąc w składzie z Mytnikiem, Mieczysławem Nowickim i Szozdą.

W mistrzostwach Polski niemal zmonopolizował rywalizację na szosie. Aż 12 razy sięgał po tytuł mistrza kraju – pięciokrotnie w wyścigu ze startu wspólnego, dwukrotnie w drużynie, trzykrotnie w jeździe parami i raz w wyścigu górskim oraz przełajowym. Do tego dochodzą liczne tytuły wicemistrza i brązowe medale, łącznie 28 krążków z imprez krajowych. W Tour de Pologne nigdy nie wygrał klasyfikacji generalnej, ale do niego należy rekord 15 zwycięstw etapowych, triumfy w klasyfikacji górskiej, punktowej i najaktywniejszych, co pokazuje, jak widowiskowo i ofensywnie potrafił jeździć.

Choć był amatorem, ścigał się też z zawodowcami. W 1974 roku wystartował w Paryż–Nicea, gdzie w końcowej klasyfikacji zajął 28. miejsce, jednak kilka razy meldował się na podium etapów i zakończył wyścig jako trzeci w klasyfikacji aktywności – tuż za Rikiem Van Lindenem i słynnym Eddym Merckxem. Propozycje z grup zawodowych, w tym z belgijskiej Molteni, pojawiały się regularnie, lecz realia PRL i stanowisko władz sprawiły, że nigdy nie przeszedł na zawodowstwo. Mimo to wielu ekspertów – z pięciokrotnym zwycięzcą Tour de France Bernardem Hinault na czele – uważa, że miał potencjał, by walczyć o żółtą koszulkę na trasie Wielkiej Pętli.

Jakie miejsce zajmuje Wyścig Pokoju w jego dorobku?

Dla pokolenia wychowanego w latach 70. nazwisko Szurkowski nierozerwalnie wiąże się z trasą między Berlinem, Pragą i Warszawą. W Wyścigu Pokoju startował sześć razy – od 1969 do 1975 roku – cztery razy wygrywając klasyfikację generalną (1970, 1971, 1973, 1975). Dwukrotnie dołożył do tego zwycięstwo drużynowe, a w pozostałych edycjach również plasował się wysoko zarówno indywidualnie, jak i zespołowo.

W sumie przejechał w tej imprezie 89 etapów, z czego w koszulce lidera jechał 52 razy, wygrywając 13 odcinków, a wielokrotnie finiszując na drugim i trzecim miejscu. To skala dominacji, jakiej wcześniej w polskim kolarstwie nie oglądano. Podczas transmisji z trasy kibice w Polsce reagowali na jego ataki tak samo żywiołowo, jak na gole „Orłów Górskiego” – dla wielu był „profesorem kolarstwa”, który nie tylko miał moc, ale też idealnie wyczuwał moment do decydującego ataku.

W latach 70. starty Szurkowskiego w Wyścigu Pokoju jednoczyły kraj w stopniu porównywanym do meczów piłkarskiej reprezentacji Kazimierza Górskiego

Jakie nagrody i odznaczenia otrzymał?

Lista wyróżnień, jakie zebrał przez kilkadziesiąt lat aktywności sportowej i publicznej, jest bardzo długa. Kibice doceniali go w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” – w 1971 i 1973 roku został wybrany Sportowcem Roku, a w ogólnym plebiscycie na najlepszego sportowca Polski XX wieku zajął drugie miejsce, ustępując jedynie Irenie Szewińskiej. Dziewięć razy wygrał także plebiscyt na najlepszego kolarza sezonu, co dobrze pokazuje, jak konsekwentnie trzymał poziom przez niemal całą dekadę.

Państwo polskie uhonorowało go kompletem klas Orderu Odrodzenia Polski: najpierw Krzyżem Kawalerskim, potem Oficerskim, następnie Komandorskim i Komandorskim z Gwiazdą. Po śmierci, decyzją prezydenta Andrzeja Dudy, otrzymał Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, którym podczas mszy żałobnej u Świątyni Opatrzności Bożej odznaczono jego żonę. Otrzymał także siedmiokrotnie złoty Medal „Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe” oraz nagrodę Fair Play UNESCO za gest podzielenia się własnym rowerem podczas mistrzostw Polski, co pozwoliło rywalowi ukończyć wyścig i zdobyć tytuł.

Co robił Ryszard Szurkowski po zakończeniu kariery zawodnika?

Gdy w 1980 roku zakończył starty w reprezentacji, a dwa lata później definitywnie odszedł z peletonu klubowego, nie rozstał się z kolarstwem. Już w 1984 roku objął funkcję trenera kadry narodowej szosowców. Jako selekcjoner poprowadził reprezentację do kolejnych sukcesów – w 1985 roku jego podopieczny Lech Piasecki wygrał Wyścig Pokoju i został mistrzem świata w wyścigu indywidualnym, a na igrzyskach olimpijskich w Seulu w 1988 roku polska drużyna sięgnęła po srebrny medal w jeździe na czas. Można powiedzieć, że przekuł własne doświadczenia z tras w skuteczne metody treningowe dla młodszych.

W 1988–1989 roku stworzył pierwszą w Polsce zawodową grupę kolarską Exbud z Kielc, próbując wprowadzić polskich kolarzy w realia profesjonalnego peletonu. Później założył Klub Sportowy „Szurkowski” w Warszawie i przez lata był dyrektorem polskiej części Wyścigu Pokoju. Zajmował też stanowisko szefa wyszkolenia w Polskim Związku Kolarskim, a w latach 2010–2011 został prezesem tej organizacji, starając się porządkować sprawy środowiska, z którym był związany od młodości.

Poza sportem działał również w polityce. W latach 1985–1989 zasiadał w Sejmie PRL jako poseł z listy krajowej, a w 2005 roku bez powodzenia kandydował do Sejmu RP z listy Socjaldemokracji Polskiej. Udzielał też poparcia kandydatom w wyborach prezydenckich, angażując się w życie publiczne już jako rozpoznawalny autorytet. Wykorzystywał popularność przede wszystkim do promowania sportu i aktywności fizycznej, a nie do ostrej gry partyjnej.

Równolegle był przedsiębiorcą – prowadził w Warszawie sklep z artykułami kolarskimi, gdzie można było spotkać go nie tylko za ladą, ale często także w rozmowie z klientami i młodymi zawodnikami. Współtworzył książki o kolarstwie („Kolarstwo”, „Być liderem”), a w 2019 roku wydał autobiografię „Ryszard Szurkowski. Wyścig”, w której opisał nie tylko swoją drogę na szczyt, ale też kulisy wypadku i późniejszą walkę o każdy ruch. Pisał felietony do magazynu „Rowertour”, dzieląc się z czytelnikami doświadczeniami z tras i refleksjami o sporcie.

Jak został upamiętniony po śmierci?

Po odejściu Szurkowskiego w 2021 roku jego nazwisko zaczęło pojawiać się na mapach miast i w przestrzeni publicznej. Ulice jego imienia istnieją m.in. w Lubinie, Maszewie, Oleśnicy, Tarnowcu, Zgierzu, a w Piasecznie i Warszawie jego nazwisko nadano nowym rondom. W Świebodowie – rodzinnej miejscowości – powstał skwer Szurkowskiego, ufundowany przez mieszkańców, a w Krośnicach od lat organizowany jest Rajd Rowerowy „Śladami Ryszarda Szurkowskiego”, który po jego śmierci nabrał jeszcze mocniejszego symbolicznego znaczenia.

W Nałęczowie znajduje się aleja gwiazd kolarstwa z charakterystycznym starym rowerem jako pomnikiem, a jego nazwisko widnieje na jednej z pamiątkowych płytek. Tablice poświęcone mu można zobaczyć też we Władysławowie i na starówce w Kowarach, w Galerii Sław Kolarstwa Polskiego. We Wrocławiu, w Centrum Historii Zajezdnia, w gablocie przechowywane są jego buty i kask, a od 2024 roku jego imieniem nazwano także tramwaj Moderus Gamma. To konkretne, materialne znaki pamięci o kimś, kto rozsławiał Polskę na trasach całego świata.

W 2026 roku na Dolnym Śląsku, w Krośnicach, zakończą się prace nad Muzeum Ryszarda Szurkowskiego. Placówka w tamtejszym Zespole Szkół ma gromadzić pamiątki z jego kariery, archiwalne zdjęcia, trofea i dokumenty. W regionie działa również weekendowy pociąg „KD Ryszard Szurkowski”, przystosowany do przewozu 36 rowerów – to sposób, w jaki linia kolejowa oddaje hołd mistrzowi dwóch kółek, łącząc turystykę rowerową z pamięcią o jego dokonaniach.

Forma upamiętnienia Miejsce Charakter
Skwer Szurkowskiego Świebodów / Krośnice Lokalna przestrzeń rekreacyjna z elementami historii kolarza
Rondo / ulice jego imienia Piaseczno, Warszawa, inne miasta Stały element infrastruktury miejskiej
Pociąg KD „Ryszard Szurkowski” Trasa Wrocław – Krotoszyn Połączenie kolejowe promujące turystykę rowerową i postać mistrza

Jak wyglądało życie prywatne Ryszarda Szurkowskiego?

Za pasmem sportowych sukcesów kryła się historia człowieka, którego życie prywatne naznaczyły dramaty trudne do wyobrażenia. W 1969 roku poślubił Ewę Kukuł, z którą miał syna Norberta. Mężczyzna wyjechał do Stanów Zjednoczonych i pracował w jednej z wież World Trade Center. 11 września 2001 roku, w wieku 31 lat, zginął w zamachu na WTC – ojciec dowiedział się o tragedii podczas posiedzenia Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Najpierw oglądał telewizyjne relacje jak cały świat, dopiero telefon żony uświadomił mu, że dramat rozgrywa się także w jego własnej rodzinie.

Po rozwodzie z pierwszą żoną Szurkowski związał się z dziennikarką Izabelą Gumowską. Z tego związku urodził się syn Wiktor, który zmarł w 2020 roku i spoczywa na cmentarzu w Ostrołęce. Strata obu synów – w odstępie niespełna dwóch dekad – była ciosem, o którym w wywiadach mówił rzadko, ale zawsze z wielkim wzruszeniem. Mimo tych doświadczeń ludzie, którzy byli blisko niego, wspominają, że w kontaktach z innymi starał się być pogodny i niezwykle życzliwy.

W 2009 roku poznał swoją drugą żonę, Iwonę Arkuszewską, młodszą od niego o 27 lat. Razem tworzyli partnerstwo, które wielu znajomych określało jako oparte na wzajemnym wsparciu – szczególnie w trudnych ostatnich latach, gdy borykał się z powikłaniami po wypadku i chorobą nowotworową. Przyjaciele, jak Krzysztof Kozanecki, prosili, by mówić o nim w czasie teraźniejszym, podkreślając, że jego obecność w pamięci ludzi i w krajobrazie polskiego sportu jest wciąż bardzo żywa.

Rodzina, przyjaciele i kibice mówią o Szurkowskim jako o człowieku „o wielkiej pokorze”, który mimo osobistych tragedii zachował spokój i szacunek do innych

Co wydarzyło się w Kolonii i jak wyglądała jego ostatnia walka?

10 czerwca 2018 roku, podczas wyścigu weteranów w Niemczech, doszło do zdarzenia, które całkowicie zmieniło jego codzienność. Wypadek w Kolonii wydarzył się, gdy tuż przed nim przewróciło się dwóch kolarzy, a on sam upadł na twarz, nie mając czasu na reakcję. Uderzenie było tak silne, że uszkodził rdzeń kręgowy i czaszkę, doznał czterokończynowego porażenia, połamania szczęki w kilku miejscach, deformacji nosa i poważnych ran twarzy.

W niemieckich klinikach przeszedł kilka operacji kręgosłupa i rekonstrukcji twarzy, a później długą rehabilitację kontynuowaną w Polsce. Organizacje sportowe, przyjaciele i kibice zorganizowali zbiórki pieniędzy, a wybitni sportowcy – od tenisistki Agnieszki Radwańskiej po piłkarza Roberta Lewandowskiego – przekazywali na licytacje swoje pamiątki, by wesprzeć leczenie mistrza. Ludzi poruszało to, że człowiek tak silny przez pół wieku nagle musiał walczyć o możliwość samodzielnego ruchu ręką czy nogą.

Mimo paraliżu nie tracił pogody ducha. W jednym z wywiadów żartował, że życzy sobie „pierwszego samodzielnego kroku i powrotu na rower, choćby trzykołowy”. Marzył o chwili, gdy znów poczuje pod sobą ramę i usłyszy szum opon na asfalcie. Do końca pozostawał wojownikiem – przyjaciele mówili o nim „najtwardszy z twardych”, bo nie poddawał się mimo bólu, ograniczeń i świadomości, jak długa czeka go droga.

W ostatnich latach zmagał się też z problemami zdrowotnymi niezwiązanymi bezpośrednio z wypadkiem – przeszedł m.in. operację układu pokarmowego. Na początku 2021 roku trafił do szpitala w Radomiu z zapaleniem płuc, a wkrótce potem zdiagnozowano u niego chorobę nowotworową. 1 lutego 2021 roku zmarł w wieku 75 lat, zamykając biografię, w której sport, dramat i wytrwałość splatały się w jeden długi wyścig.

Msza żałobna w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie zgromadziła przedstawicieli władz państwowych, środowiska sportowego i zwykłych kibiców. Po kilku dniach urna z jego prochami dotarła do Wierzchowic koło Świebodowa, gdzie spoczął na cmentarzu przy kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, obok rodziców i syna Norberta. W ten sposób historia chłopca ze Świebodowa, który chciał „wyjechać rowerem poza swoją wioskę”, zatoczyła pełne koło.

Ryszard Szurkowski – „najwybitniejszy polski kolarz i jeden z największych polskich sportowców” – pozostaje symbolem odwagi na trasie i hartu ducha poza nią

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Skąd pochodził Ryszard Szurkowski i jak rozpoczęła się jego przygoda z kolarstwem?

Urodził się 12 stycznia 1946 r. w Świebodowie na Dolnym Śląsku, a do kolarstwa zainspirowały go radiowe relacje z Wyścigu Pokoju; początki miał jako samouk, traktując rower przede wszystkim jako środek transportu.

Jakie było wykształcenie i przygotowanie treningowe Szurkowskiego?

Ukończył liceum we Wrocławiu i AWF, zdobywając magisterium z wychowania fizycznego oraz specjalizację trenerską, łącąc studia z intensywnymi treningami i startami.

Jakie najważniejsze sukcesy odniósł w karierze sportowej?

Był wielokrotnym mistrzem Polski, dwukrotnym wicemistrzem olimpijskim w drużynowej jeździe na czas oraz dwukrotnym indywidualnym mistrzem świata amatorów i triumfatorem licznych etapów Wyścigu Pokoju.

Jak silnie związany był ze Wyścigiem Pokoju i jakie osiągnięcia tam zanotował?

Startował w Wyścigu Pokoju sześć razy, czterokrotnie wygrywając klasyfikację generalną, ukończył 89 etapów, w tym 52 razy jako lider i wygrał 13 odcinków.

Dlaczego nigdy nie przeszedł na zawodowstwo mimo ofert z zagranicy?

Mimo propozycji z grup zawodowych (m.in. Molteni) realia PRL i decyzje władz uniemożliwiły mu przejście na zawodowstwo.

Czym zajmował się po zakończeniu kariery wyścigowej?

Po karierze został trenerem kadry, tworzył profesjonalną grupę Exbud, prowadził klub i pełnił funkcje w Polskim Związku Kolarskim, a także prowadził sklep kolarski i pisał książki oraz felietony.

Jakie tragedie wydarzyły się w jego życiu prywatnym?

Stracił dwóch synów: Norbert zginął w zamachu na WTC w 2001 roku, a drugi syn Wiktor zmarł w 2020 roku, co były dla niego ogromnymi osobistymi ciosami.

Co się stało podczas wypadku w Kolonii i jakie były jego konsekwencje?

W 2018 r. upadł na twarz podczas wyścigu weteranów, doznał uszkodzenia rdzenia i czaszki oraz czterokończynowego porażenia, po czym przeszedł wiele operacji i długą rehabilitację.

Redakcja likebike.pl

Nasza redakcja z pasją łączy świat sportu i zdrowego odżywiania. Chcemy dzielić się z Wami wiedzą, inspirując do aktywnego stylu życia i mądrych wyborów żywieniowych. Trudne tematy wyjaśniamy prosto, by każdy mógł zadbać o siebie łatwiej!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?